Tag : pierscionek

post image

Brąz i „jaspis” [#24]

Pierścionek jest poniekąd recyklingowy, ponieważ jako bazę wykorzystałam obrączkę popsutego pierścionka kupionego w BijouBrigitte czy innym podobnym sklepie. To była ładna ozdoba, ale niemiłosiernie tandetnie wykonana – niewiele wystarczyło żeby oczko odczepiło się od obrączki. Jeden i drugi element zachowałam.

Wykorzystałam jaspis imperial oraz koraliki Toho w następujących kolorach: Metallic Dark Bronze 11/o, Mudbrick 11/o, Silver-Lined Frosted Teal 11/o i 15/o oraz Hybrid Beige Picasso 15/o.
Edit 2013.04.28 – jaspis to nie jaspis :) podobno. Ale ładnie wygląda.

post image

Pozytywnie! [#23]

Tym razem coś, co robiło się bardzo szybko, ale dało fajny efekt. W gotowe bazy pierścionka i kolczyków wkleiłam porcje bawełnianej tkaniny, którą, być może, pamiętacie z tego postu. Pod spodem jest odrobina ociepliny, aby nadać materiałowym kaboszonom odpowiedni kształt.

post image

Kolczyki „Letnie” i obrączki peyote [#19] [#20]

Wreszcie udało się zrobić sesję zdjęciową. Prezentowane tu ozdoby wykonane zostały jeszcze podczas wakacji, ale jakoś nie miały szczęścia być sfotografowane. Do tej pory. Najpierw o kolczykach, z których jestem bardzo dumna :) Trochę byłam znudzona ciemno-mroczną stylizacją moich dotychczasowych prac, ale nie miałam pomysłu na projekt o bardziej pogodnym charakterze. Na szczęście wreszcie się udało. Akrylowe kaboszony dorwałam na e-bayu, bo urzekły mnie swoją ciekawą, niebieską barwą. W realu okazały się być nawet bardziej zaskakujące. Otóż pod wpływem ciepła (np trzymania w dłoni) kaboszony zmieniają barwę. Najpierw z niebieskiej na fioletowawą (co trochę chujowo wygląda, bo to odcień za którym nie przepadam) a potem w zielonkawą. Nie powiem, ciekawa sprawa. Kolejna rzecz o tych kolczykach – są ciężkie. Ucha nie urywają, ale czuć je, oj czuć ;) I to przez frędzle, bo kaboszony są lekkie jak piórko. No ale frędzle właśnie są urodą tych kolczyków, więc coś za coś. Długość kolczyków bez bigla: 95 mm.

Teraz o obrączkach. Przekonałam się do Toho Treasures. A ściślej, przekonałam się do tego, żeby wydać na nie kasę ;) No i cóż…. wszystko byłoby ok gdyby Galvanized Orchid (to te różowe – po 9.80 PLN/ 5g !) się tak nie ścierały. Uważam że za taką kasę wypadałoby uczynić kolor bardziej trwałym. Na zdjęciu wad nie widać dzięki zabiegom retuszującym ;)

post image

#15

Jakiś czas temu, zaciekawiona techniką lepienia z mas termoutwardzalnych, kupiłam jeden z kaboszonów wykonanych przez Arctię. Tak z ciekawości, żeby pomacać. Jako że kaboszony takie są unikalne, nie mogłam kupić żadnego do pary, aby zrobić z nich kolczyki. I kaboszon długo, długo siedział w pudełku czekając aż wymyślę do czego można go użyć (wisiorków nie noszę). I wreszcie, sama nie wiem czemu tak długo to trwało, wpadłam na pomysł pierścionka. Przyklejony do podkładu kaboszon obszyłam Toho Round w kolorach: Frosted Jet (11/o), Opaque Jet (15/o), Hybrid Jet Picasso (11/o) i Silver-Lined Frosted Teal (11/o i 15/o). Obrączka pierścionka została upleciona ściegiem peyote z Frosted Jet.